Browsed by
Kategoria: Bez kategorii

Jak smakuje durian?

Jak smakuje durian?

O Singapurze mówi się, że to miasto zakazów. W metrze bezwzględny zakaz jedzenia i picia, na ulicy zakaz żucia gumy (serio, nie próbujcie wwozić do Singapuru orbitek), a w wielu  hotelach i innych miejscach publicznych zakaz wnoszenia… duriana! Co to takiego? Owoc, który wyglądem przypomina nieco melona z kolcami, ale nie wygląd jest tu najważniejszy, a bardzo intensywny zapach. Na tyle intensywny i nie przyjemny, że owoc ten został okrzyknięty najbardziej śmierdzącym owocem świata. Można spróbować go w wielu krajach Azji, a w Singapurze napotykaliśmy się na niego dość często. Nie raz było tak, ze jeszcze nie widzieliśmy stoiska z tym owocem, ale wiedzieliśmy, że gdzieś tu musi być, bo już z daleka wyczuwalny był ten charakterystyczny zapach. Nie moglibyśmy oczywiście go nie spróbować. Przed konsumpcją sprzedawca zaopatrzył nas w rękawiczki, po to, żeby po jedzeniu zapach nie został z nami na dłużej. Czy nam smakował? Odpowiedź znajdziecie w filmie! 🙂

Singapore Zoo – najfajniejsze zoo na świecie?

Singapore Zoo – najfajniejsze zoo na świecie?

Pewnie już zauważyliście, że jesteśmy ogromnymi fanami zwierzaków i jeśli w trakcie naszych podróży mamy szansę jakieś spotkać – zazwyczaj z niej korzystamy. Dlatego na swoim koncie mamy zaliczonych już całkiem sporo ogrodów zoologicznych (chyba poświęcę temu kiedyś osobny tekst). Wyjeżdżając do Singapuru byłam więc bardzo podekscytowana możliwością odwiedzenia tamtejszego zoo, bo słyszałam o nim bardzo dobre opinie – niektóre mówiły wręcz, że jest to najfajniejsze zoo na świecie. Pojechałam, odwiedziłam, sprawdziłam. Czy zgadzam się z  tą opinią? I tak i nie. Z jednej strony to chyba faktycznie było najlepiej zorganizowane zoo, jakie do tej pory odwiedziliśmy. Myślą przewodnią jest tu brak krat – zwierzęta od zwiedzających oddzielają zazwyczaj tylko fosy z wodą, a wybiegi są naprawdę duuuuże. Fajną opcją jest też możliwość przepłynięcia się statkiem po znajdującym się tam jeziorze i podglądania zwierząt z zupełnie nowej perspektywy. Rzeczywiście można się tam poczuć trochę jak na safari. 🙂 Część zwierząt – w szczególności małpy – można z kolei oglądać wręcz wchodząc na ich wybieg i przechadzając się pod drzewami, po których skaczą np. lemury. Plusem jest też duża różnorodność gatunków – zoo w Singapurze może pochwalić się np. pandą wielką, która jest rzadkością w innych ogrodach zoologicznych, czy białym tygrysem (robi wrażenie!). Co zatem mi się nie podobało? Chyba po tych wszystkich wspaniałych opiniach miałam zbyt wygórowane oczekiwania – wyobrażałam sobie, że będę tam spacerować pośród tych zwierząt w ogóle nie odczuwając tego, że są one jednak jakby nie patrzeć w niewoli. A niestety tak nie jest. Faktycznie nie ma tam ciasnych klatek, ale wciąż nie da się ukryć, że jednak jesteśmy w zoo, które rządzi się podobnymi prawami, jak inne tego typu miejsca, których do tej pory odwiedziłam już bardzo dużo. Nie mniej polecam Wam tam pojechać i przekonać się samemu, jak tam jest. 🙂 Naszą wycieczkę do zoo możecie podejrzeć w dzisiejszym filmie. A w drugiej części klipu zobaczycie nowoczesną stronę Singapuru – pokażę Wam singapurskie wieżowce, centrum handlowe i po raz kolejny – tym razem w dziennej odsłonie – Gardens by the Bay. Zapraszam! 🙂

 

Mówimy Japonii ostatnie PA PA!

Mówimy Japonii ostatnie PA PA!

Sporo czasu zajęło mi przystosowanie się do życia w Japonii. Zamiast cieszyć się tym gdzie jestem, ja rozmyślałam o tym, czego to nie zrobię, jak już wrócę do kraju. Poczucie odosobnienia pogłębiał fakt, że znajomi z pracy Oskara nie byli zbyt rozrywkowi i wspólne wyjścia nie zdarzały się zbyt często. Niesamowicie tęskniłam wtedy za przyjaciółmi, którzy zostali w Polsce. Z czasem przywykliśmy do nowej rzeczywistości i zaczęliśmy ją akceptować, a nawet trochę lubić. Duże zmiany nadeszły też wraz z początkiem wiosny, kiedy to w labie Oskara zatrudnieni zostali nowi pracownicy. Pamiętacie z poprzednich filmów Takamasę? Dzięki niemu nasze życie towarzyskie nabrało nieco kolorów. 🙂 Doszło wręcz do tego, że pod koniec pobytu w Japonii wcale nie chciałam już tak bardzo wracać do Polski. Z jednej strony cieszyłam się, że wracam do bliskich, z drugiej – czułam, że w Japonii zostawiam cząstkę siebie. Pamiętam, że w noc przed wyjazdem do Japonii płakałam. A w noc przed powrotem do Polski? Też płakałam! Ogólnie to niezła ze mnie beksa. 🙂 Wracać jednak trzeba było. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądały nasze ostatnie godziny w Fukuoce i lot powrotny do Polski – obejrzyjcie nasz dzisiejszy film. 🙂

Na Nokonoshimę zawsze fajnie się wraca! [FILM]

Na Nokonoshimę zawsze fajnie się wraca! [FILM]

Nokonoshima to zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc w Japonii. Leży obok Fukuoki z dala od najczęściej odwiedzanych japońskich miast –  jak Tokio czy Kioto, więc nie jest przepełniona turystami. Z drugiej jednak strony właściciele Ogrodu Botanicznego położonego na szczycie wyspy, starają się uczynić go atrakcyjnym na tyle, żeby ściągnąć lokalnych mieszkańców. I nieźle im to wychodzi, bo ogród jest naprawdę uroczy! Nie będę się o nim za bardzo rozpisywać, bo już kiedyś to robiłam – TU możecie poczytać o naszej pierwszej wizycie na Nokonoshimie, kiedy to można było podziwiać na niej kosmosy. Spodobało nam się wtedy na tyle, że postanowiliśmy pojechać tam jeszcze raz wiosną, kiedy odwiedziła nas siostra Oskara. Na głównym kwiatowym polu rósł wtedy żółciutki rzepak, który robił nieco gorsze wrażenie niż kosmosy, ale i tak był całkiem fajny. Liczyliśmy na to, że uda nam się zobaczyć na wyspie kwitnące wiśnie, ale niestety byliśmy tam o kilka dni za wcześnie. W dzisiejszym filmie możecie zobaczyć naszą trzecią wizytę na Nokonoshimie. Tym razem pojechaliśmy tam z naszymi japońskimi kolegami. To był nasz ostatni wspólny wypad, bo dwa dni później wsiedliśmy do samolotu i wróciliśmy do Polski. Niestety na głównym polu nie rosły żadne kwiaty – skończył się już sezon na letnie słoneczniki, a na jesienne kosmosy jeszcze nie zaczął. Główną atrakcją stały się więc zawody w Noko Noko Ball. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak się w to gra i kto wygrał – obejrzyjcie dzisiejszy film. 🙂

Pizza Party [FILM]

Pizza Party [FILM]

Do dziś pamiętam, jak ciężkim doświadczeniem było dla mnie pakowanie się do Polski. Jestem osobą, która ogromnie się przywiązuje – do ludzi, do miejsc, ale też do rzeczy. Przez ponad rok wiliśmy sobie przytulne gniazdko w naszym pierwszym wspólnym mieszkaniu, a tu nagle większość z tych rzeczy trzeba było zostawić i w perspektywie mieć zaczynanie wszystkiego od zera. Na szczęście większość rzeczy, które zostawiliśmy znalazła właścicieli wśród naszych japońskich znajomych. Mam nadzieję, że dobrze się nimi zaopiekowali! A w dzisiejszym filmie możecie obejrzeć krótką relację z imprezy (zaserwowaliśmy własnoręcznie zrobioną pizzę), której celem było rozdysponowanie naszego dobytku. Zapraszamy! 🙂