Obon – Święto Zmarłych po japońsku

Japończycy darzą dużym szacunkiem swoich zmarłych przodków. Na tyle dużym, że święto im poświęcone trwa nie jeden dzień jak u nas, a aż 3.  Od naszego pełnego powagi i zadumy Dnia Wszystkich Świętych różni go tyle, co pierwszy dzień szkoły z jej ostatnim.

Obon, bo tak właśnie nazywa się tutejsze święto zmarłych,  to czas, w którym dusze wracają do domów, by ponownie zjednoczyć się ze swoimi rodzinami. Jego data różni się w zależności od regionu, jednak w większości Japonii odbywa się on w połowie sierpnia. Nie są to dni wolne od pracy, ale większość osób bierze wtedy wolne, żeby móc odwiedzić swoje rodzinne strony. Tegoroczny Obon w Fukuoce obchodzony był od 13 do 15 sierpnia. Wybraliśmy się wtedy do świątyni Gokoku, gdzie odbywały się uroczystości związane z tym świętem.

Trochę podobnie jak u nas dużą rolę podczas Obonu odgrywa światło – my na cmentarzach zapalamy znicze, Japończykom natomiast cały czas towarzyszą lampiony. Pierwszego świątecznego dnia zaświeca się je w domach, a następnie chodzi na groby swoich zmarłych, żeby zaprosić ich do powrotu do domu.  Podobno przychodzą. W niektórych regionach latarnie wiszą przed wejściem do domów, żeby dusze łatwiej mogły odnaleźć do niego drogę. Domy są też szczególnie przygotowywane na tę okazję. Japończycy ustawiają w nich ołtarze, na których układają podarunki dla powracających bliskich – najczęściej warzywa i owoce. Nie wiemy, czy znikają tak jak w dniu, w którym przychodzi Święty Mikołaj. Przy domowych ołtarzach również nie może zabraknąć specjalnych lampionów.

Lampiony zapala się też w świątyniach. Świątynię Gokoku rozświetliło tego dnia aż 6000 najróżniejszych latarni. Można było kupić je na miejscu, gdzie następnie wypisywane były na nich imiona zmarłych, którym były poświęcone. Jeżeli niezbyt lubiło się zmarłego najmniejszy kosztował już 30 zł, jednak duży i ładny lampion z rysunkiem to koszt 150 zł.

Niestety niewiele wiemy na temat symboliki poszczególnych rysunków, a szkoda, bo jesteśmy ciekawi, co na przykład może oznaczać poświęcenie zmarłemu lampionu z rysunkiem cebuli. Być może tak jak ogr miał wiele warstw.

W świątyni, aby oddać hołd zmarłym trzeba było ustawić się w długiej kolejce, żeby przed ołtarzem wykonać specjalny rytuał. Byliśmy wtedy po raz pierwszy w japońskiej świątyni, więc to jak wyglądał rytuał obserwowaliśmy z dużym zaciekawieniem. Na pewno napiszemy o tym kiedyś coś więcej, więc teraz tylko wspomnimy, że było dużo klaskania i rzucania pieniędzmi.

Przed świątynią odbywały się występy, także czekając w kolejce do odprawienia rytuału można było popatrzeć na przykład na japonki, grające na tradycyjnych instrumentach – koto. Koto to narodowy instrument Japonii. Ignoranci mogliby pomylić go z wnętrzem fortepianu – ma 17 strun, które nie tylko można, a nawet powinno się szarpać. Koto w swoich piosenkach użył podobno kiedyś David Bowie, Queen, a nawet Shakira. Jeśli nie boicie się zrazić do tego instrumentu, możecie posłuchać też wykonanego na nim coveru Lady Gagi.

Atmosfera Obonu jest dość wesoła. Do jednej z jego tradycji należy na przykład ludowy taniec – bon odori. W zależności od regionu wygląda on nieco inaczej, jednak niemal zawsze jako akompaniament służą japońskie bębny taiko. Bon odori celebruje się w parkach, świątyniach, sanktuariach czy ogrodach. Do tańca zwykle przyłącza się spontanicznie wiele osób. My w Fukuoce bon odori nie widzieliśmy, ale tańce też były.

Przed wejściem na teren świątyni ustawiona była bowiem scena, na której odbywały się te mniej oficjalne występy jak na przykład pokaz młodych cheerlederek, czy koncert japońskiego boysbandu. Trudno powiedzieć, który występ cieszył się większą popularnością. Foka Mela wolała boysband. Foka Oskar młode cheerlederki boysband nic nie widział i do niczego się nie przyznaje. Oczywiście dookoła porozstawiane były stragany z jedzeniem i najróżniejszymi pamiątkami do kupienia.

Ostatniego dnia Obonu zmarłych ponownie trzeba wyprawić w zaświaty. Japończycy znowu wyruszają, więc na cmentarze – tym razem, żeby odprowadzić swoich bliskich. Następnym razem zobaczą się z nimi za rok.


Foki radzą:

  • RADA 36
    Jeżeli jesteś kobietą i masz krzywe zęby, bynajmniej ich nie prostuj. Japończycy uważają, że zęby krzywe jak u dziecka są bardzo słodkie.
  • RADA 37
    Nie jedz japońskiej zupy instant, jako szybkiej przekąski. Może się okazać, że w niepozornym kubku poza dużą ilością makaronu znajdują się krewetki, tofu, kawałki mięsa i warzyw, i najesz się tak, że nie będziesz w stanie zjeść obiadu, na który specjalnie wybrałeś się na miasto.
  • RADA 38
    Lataj Korean Air. W ciągu niewiele ponad godzinnego lotu (z czego połowę zajmuje start i lądowanie) z Seulu do Fukuoki stewardessy potrafią obskoczyć całego Boeinga 777 z kolacją.

4 Komentarze

  • Nic dziwnego, że to radosne święto, skoro Bliscy wracają do domu. Nawet, jeśli iluzorycznie na krótko…

  • fantastyczny artykuł – nigdy wcześniej nie wiedziałam jak wygląda święto zmarłych w Japonii 🙂 Mogłam choć na cheilę przenieść się tam razem z Wami 🙂 Pozdrowienia z Berlina!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.